top

Archiwum

Każdy chce na czymś zarobić. Według Pani redaktor Magdaleny Kozmana z „Rzeczpospolitej”, „Rolnicy chcą zarobić na GMO”, a według rolników – dziennikarze na podsycaniu obaw konsumentów przed GMO.


W artykule „Rolnicy chcą zarobić na GMO” z 4 lutego 2008 r. „Rzeczpospolita” poinformowała, że „Trzy czwarte konsumentów w UE nie chce kupować transgenicznej żywności. Zgodnie z przepisami unijnymi zawartość GMO w produkcie powyżej 1 proc. powinna zostać odnotowana na jego etykiecie. Jednak w przypadku mięsa trudno stwierdzić, czy pochodzi od zwierząt karmionych paszami GMO. W dodatku producenci nie mają obowiązku informowania o tym konsumentów.”

Krajowa Izba w 2006 r. wystąpiła do Ministerstwa Środowiska o wyjaśnienie problemu znakowania produktów (mięsa i jaj) pochodzących od zwierząt karmionych paszą z zawartością GMO (np. genetycznie modyfikowaną soją).


Resort środowiska wydał opinię, że mięso i jaja pochodzące od drobiu karmionego paszami zawierającymi genetycznie modyfikowaną soję, są produktami wolnymi od GMO. W związku z czym, żadne przepisy, ani krajowe, ani Unii Europejskiej, nie nakładają obowiązku składania deklaracji przez dostawcę, dokumentowania badaniami i informowania konsumentów, że produkty te zostały wyprodukowane w oparciu o paszę zawierającą GMO (np. pasze z soją lub kukurydzą genetycznie modyfikowaną).

 

Żądania, aby informować konsumentów o obecności GMO w produktach pochodzących od zwierząt skarmianych paszami GMO, stawiane co jakiś czas przez różne organizacje ekologiczne, wynikają z nieznajomości biologii.

 

Prof. dr hab. Stanisław Wężyk, powołując się na raport Europejskiej Komisji Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), w artykule „Kontrowersje nt GMO” (Polskie Drobiarstwo, nr 10/07), napisał na temat wpływu jaki może mieć genetycznie modyfikowana pasza na cechy jakości jaj i mięsa.

 

Raport ten stwierdza, że nie ma dowodów na szkodliwy wpływ paszy GMO na cechy jakości mięsa i jaj. DNA zawarte w genetycznie modyfikowanej paszy, nie może przeżyć pasażu przez przewód pokarmowy zwierzęcia. Po strawieniu następuje degradacja białka na krótkie łańcuchy DNA lub fragmenty peptydów. Wiele badań prowadzonych na zwierzętach gospodarskich wykazało, że fragmenty rekombinowanego DNA lub białek pochodzących z GM roślin, nie były wykrywalne tkankach, płynach ustrojowych lub jadalnych produktach takich zwierząt gospodarskich jak kurczęta brojlery, bydło, świnie lub przepiórki japońskie.

 

Jak dotąd brak jest potwierdzonych badaniami naukowymi informacji, o szkodliwym wpływie na zdrowie konsumenta, spożywanych GMO lub pozyskiwanych w oparciu o nie produktów żywnościowych. Trwającego od 20 tysięcy lat procesu ewolucji w hodowli roślin i zwierząt, nie uda się zatrzymać. Postęp naukowy i techniczny w biotechnologii jedynie te przemiany przyspiesza. Nikt natomiast nikomu nie zabrania korzystania z żywności wyprodukowanej metodami XIX wieku – oczywiście pod warunkiem, że za nią odpowiednio więcej producentowi zapłaci. Kształtujący opinię publiczną winni się zastanowić czy przy rosnących kosztach żywności, lansować żywność drogą i niekoniecznie lepszą pod względem dietetycznym i kulinarnym – lecz „de gustibus non est disputandum” jak mówili Rzymianie.

powrót