top

Archiwum

Od 23 lutego 2008 r. „Gazeta Wyborcza” opublikowała kilka artykułów ekspertów w ramach uruchomionej na swoich łamach dyskusji – Pomówmy o GMO: „Dobro to czy zło?”


Cytujemy wybitnych ekspertów z dziedziny genetyki i biotechnologii oraz znawców światowego i krajowego rynku surowców paszowych, pasz oraz produktów drobiarskich.
Eksperci odpowiedzieli na głosy przeciwników GMO działających pod hasłem „Polska Wolna od GMO”.


Prof. Piotr Węgleński – dyrektor Instytutu Genetyki i Biotechnologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Art. „Ależ uparty gen głupoty” – Gazeta Wyborcza – 23-24 lutego 2008 r.

„Przez ponad dziesięć lat stosowania w uprawie, przetwórstwie i żywieniu transgenicznych (GMO) odmian soi i kukurydzy nie stwierdzono ani jednego przypadku szkodliwego oddziaływania tej żywności, a spożywa je prawie 300 mln Amerykanów i wiele milionów ludzi w Azji i w Europie (z Polską włącznie).”

„GMO nie jest niczym nowym. Od kilku tysięcy lat rolnicy i hodowcy pracują nad udoskonalonymi odmianami roślin uprawnych”.

„Wiele obaw związanych z GMO wynika z irracjonalnego podejrzenia, że geny znajdujące się w pokarmie mogą „przeskoczyć” do człowieka. Już uczeń szkoły podstawowej powinien wiedzieć, że jest to niemożliwe. Od tysięcy lat jemy wołowinę i nikomu z tego powodu nie wyrosły rogi (a przecież u bydła są geny odpowiedzialne za powstawanie rogów).”

„W środowisku naukowym z pewnością są osoby przeciwne GMO, należą one jednak do wyjątków”, „W przypadku GMO właściwym ośrodkiem opiniującym jest Polska Akademia Nauk, senaty uniwersytetów i wyższych szkół rolniczych oraz instytuty naukowe zajmujące się hodowlą roślin, zwierząt i żywności.”

„Do większości roślinnych GMO wprowadzono gen bakterii Bacillus thuringensis (a nie samą bakterię, jak pisze minister w „Wyborczej”), co powoduje, że rośliny stają się oporne na owady.”

„Uprawa roślin GMO jest średnio o 20 proc. tańsza niż roślin niemodyfikowanych. Będzie to miało szczególne znaczenie, gdy na dużą skalę zaczniemy produkować biopaliwa (np. z rzepaku). N razie płacimy mniej za mięso zwierząt i drobiu karmionego paszami z roślin transgenicznych. Czy nie chcielibyśmy również płacić mniej za to, co wlewamy do baku?”


Prof. Tomasz Twardowski – biolog molekularny z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN, szef Polskiej Federacji Biotechnologii.

Art. „Mówię tak dla GMO” – Gazeta Wyborcza – 25 lutego 2008 r.

„W rzeczywistości od zarania dziejów w rolnictwie modyfikacje genetyczne były podstawą udomowienia roślin i nie ma już ani jednego gatunku uprawnego, który nie byłby modyfikowany genetycznie. Nowością inżynierii genetycznej jest sposób zmieniania zapisu genetycznego organizmów, a nie sam fakt dokonywania tych zmian.”

„Obawy związane z użytkowaniem GMO w rolnictwie, które legły u podstaw restrykcyjnych klauzul zawartych w polskich ustawach o paszach i nasiennictwie, najkrócej i najbardziej rzeczowo skwitowała Komisja Europejska. W stanowisku opublikowanym 19 stycznia br. Komisja uznała, że polski rząd nie przedstawił żadnych danych merytorycznie uzasadniających obawy przed GMO i modyfikowaną genetycznie żywnością, które zostały dopuszczone do uprawy i obrotu przez kompetentne organy UE.”

„Na zamówienie Departamentu Rolnictwa USA Amerykańska Akademia Nauk opublikowała w 2002 r. raport o wpływie roślin transgenicznych na środowisko koncentrujący się na ocenie, w jaki sposób istniejące regulacje prawne pozwalają przewidywać potencjalne zagrożenia związane z tą technologią. Najważniejsza konkluzja tego opracowania brzmi : rolnictwo w istocie jest aktywnością świadomie ograniczającą bioróżnorodność. Proces transgenezy nie wiąże się z innym rodzajem ryzyka niż to związane z tradycyjnymi metodami tworzenia zmienności genetycznej. Pod względem potencjalnych zagrożeń dla środowiska nie ma zasadniczej różnicy między odmianami transgenicznymi a wprowadzaniem gatunków z odmiennych ekosystemów. W przypadku roślin transgenicznych ich znaczny stopień udomowienia zmniejsza wręcz ryzyko tych zagrożeń w porównaniu z tzw. gatunkami inwazyjnymi. Mimo to procedury stosowane w procesie uwalniania do środowiska roślinnych GMO zakładają, że potencjalne zagrożenia są analogiczne jak w przypadku gatunków inwazyjnych.”

„Należy dokonać bilansu zysków i strat. Wprowadzenie administracyjnych zakazów spowoduje przede wszystkim import żywności (w pierwszym rzędzie mięsa drobiowego) na dodatek również opartej na surowcach genetycznie zmodyfikowanych. Poza tym narażamy się na konflikt z Unią Europejską i osłabiamy konkurencyjność produkcji krajowej. Droższa żywność z importu oznacza zaś wzrost kosztów utrzymania i likwidację miejsc pracy w rolnictwie”.


Maciej Tomaszewicz – sekretarz generalny Izby Zbożowo – Paszowej.

Art. „Absurdalny zakaz GMO” – Gazeta Wyborcza – 7 marca 2008 r.

„Zakaz użycia roślin genetycznie modyfikowanych w produkcji pasz miałby katastrofalny wpływ na hodowlę drobiu, trzody chlewnej i bydła, na cały przemysł.”

„Jeśli Polska wprowadzi obowiązek importu śruty non-GMO, to z dnia na dzień światowy popyt na ten surowiec wzrośnie o 40 proc.”

„Krajowi hodowcy będą mieć problem już nie tylko ze sprzedażą droższego produktu (bo wyprodukowanego z droższej paszy), ale nawet z samym jego wyprodukowaniem, bo na polskim rynku po prostu zabraknie pasz.

W tym samym czasie do Polski cały czas będzie napływać tańsze mięso z innych krajów Unii zgodnie z regułą swobody handlu w ramach europejskiej wspólnoty. I będzie to mięso wyprodukowane z pasz genetycznie modyfikowanych.

Nasi hodowcy wyjdą na ulicę, producenci pasz przestaną płacić podatki. Konsumenci będą zaszokowani nagłym i niezrozumiałym wzrostem cen kurczaków w supermarketach. Protesty będą tak silne, że rząd chybcikiem zacznie wycofywać się z nieprzemyślanych decyzji i zrezygnuje z szaleńczego hasła „Polska wolna od GMO”, szukając jednocześnie usprawiedliwienia dla swojej kompromitacji.”


Piotr Kulikowski – prezes Indykpolu S.A. i wiceprezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa

Art. „Czy polskie rolnictwo ma być skansenem?” – Gazeta Wyborcza – 5 marca 2008 r.

„Blokada produktów GMO to szkodliwa ingerencja w życie gospodarcze wielu wytwórców i setek tysięcy pracowników. Ingerencja, która zmarnuje wysiłek włożony w poprawę efektywności polskiego sektora rolno – spożywczego.”

„Odnosimy wielki sukces gospodarczy w segmencie przetwórstwa rolno – spożywczego, ponieważ produkujemy nowocześnie i efektywnie w całym łańcuchu tworzenia wartości dodanej – od rolnika do producenta i dystrybutora żywności. Pytam retorycznie : dlaczego sami chcemy to zniszczyć? Dlaczego mamy zamienić strategię przewagi konkurencyjnej na strategię okopywania się na rynkach niszowych, która jest bardziej właściwa dla outsiderów rynkowych, a nie dla liderów rynku?

powrót