top

Archiwum

Wystąpienie Prezesa Izby – Prof. dr hab. Stanisława Wężyka podczas konferencji w SGH - 5 maja 2008 r.: „Rolnictwo i przemysł spożywczy cztery lata po rozszerzeniu Unii Europejskiej”


Prezes Izby, zaznaczył, nie umniejszając znaczenia sektora w globalnym czy europejskim agrobiznesie, że przede wszystkim interesuje go sytuacja tej branży w krajowym agrobiznesie, a szczególnie jak ten sektor jest traktowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Wyraził zdziwienie, że w sytuacji rosnących w Polsce cen żywności, stosunek resortu do sektora drobiarskiego, dostarczającego na rynek 1,1 mln ton mięsa drobiowego i 9 mld jaj/rok, jest delikatnie mówiąc - ambiwalentny.

Nadal trwa niewyjaśniona sytuacja z nowelizacją tzw. ustawy paszowej, szczególnie w odniesieniu do zapisów dotyczących zakazu stosowania w paszach modyfikowanych genetycznie komponentów roślinnych. O ile obowiązujące zapisy nie ulegną zmianie, to dziś wyprodukowaną paszę, 12 sierpnia br. trzeba będzie spalić w cementowniach – jako niedopuszczoną do żywienia zwierząt.

Patrząc na uczestniczących w tej sesji, trzech byłych Ministrów Rolnictwa zauważył, że kolejno zmieniające się rządy, nigdy nie określiły jasno i wyraźnie czy są za wielkotowarową produkcją drobiu i trzody chlewnej – czy preferują przyzagrodowe kurniki i chlewiki.

Ułomne często tłumaczenia dokumentów unijnych na język polski, a głównie ich wadliwa interpretacja lub zgodna z interesami określonego lobby – nadinterpretacja, przyczynia się do wprowadzania w życie wadliwego prawa. Np. dzięki „Ustawie o organizacji hodowli i rozrodzie zwierzą gospodarskich” Polska stała się unikalnym w całej UE krajem, w którym poddaje się oficjalnej, urzędowej ocenie, zakupione na prawach licencji stada reprodukcyjne, przeznaczone do produkcji towarowych zestawów drobiu nieśnego i mięsnego. Realizacja tego zapisu w odniesieniu do drobiu, kosztuje budżet państwa ponad 2 mln zł/rocznie, a ponadto właściciel każdego stada reprodukcyjnego, musi zapłacić za tę zbędną i nikomu przydatną ocenę prawie 800 zł/stado.

Zupełnym nieporozumieniem jest negatywne stanowisko MRiRW w sprawie poparcia krajowego sektora jaj, który wraz z organizacjami zrzeszającymi producentów jaj w 12 krajach UE (PL, FR, ES, UK, HU, CZ, BG, GR, RO, SK, PT, IT) wystąpił w 2008 r. do Komisji UE z wnioskiem o moratorium do 2016 r. Dyrektywy dobrostanowej dla kur nieśnych 1999/74/EC. Wniosek w tej sprawie został uzasadniony faktem niezamortyzowania wcześniej zakupionych „tradycyjnych” baterii dla niosek oraz niespłaconymi, zaciągniętymi na ten cel w bankach kredytami. Bezkompromisowe wprowadzenie w życie tej Dyrektywy, spowoduje zmniejszenie pogłowia kur nieśnych o 1/3 i zmniejszenie o 50% podaży jaj na wewnętrzny rynek, a w konsekwencji import jaj z krajów trzecich, w których jaja produkowane są bez uwzględniania jakichkolwiek dobrostanowych przepisów. W tej sytuacji, stanowisko Sekretarza Stanu w MRiRW p. dr Kazimierza Plocke, zalecające nam wstrzymanie starań w Komisji UE o wprowadzenie memorandum w wdrażaniu omawianej Dyrektywy w Polsce, jest co najmniej zastanawiające tym bardziej, że prosiliśmy tylko Pana Ministra tylko o oficjalne poparcie naszych starań.

I na koniec trochę o tzw. czytaniu przez urzędników przepisów „ze zrozumieniem”. O ile dla każdego drobiarza jest oczywiste, że produkcja drobiu rzeźnego czy jaj spożywczych i wylęgowych stanowi produkcję podstawową, a ubój i przetwórstwo mięsa oraz sortowanie i pakowanie jaj jak i wylęganie piskląt taka produkcją nie są i dlatego mogą być uwzględnione w działaniu „Zwiększanie wartości dodanej podstawowej produkcji rolnej leśnej”, to wg. „rolników z budynku przy Wspólnej 30”, pakownie jaj i zakłady wylęgowe nie kwalifikują się do wsparcia w ramach tego działania. Argument, że pozbawienie ZWD i zakładów pakowania jaj możliwości korzystania ze wsparcia inwestycji w ramach polskiego PROW na lata 2007-2013 w ww. „działaniu” jest poważnym błędem polityki rolnej ze względu konieczność zapewnienia równomiernego rozwoju wszystkich ogniw produkcji drobiarskiej, spełnienie wymagań w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego i jakości handlowej jak i równych warunków w konkurencji we Wspólnocie – do urzędników ze wspomnianej już wyżej ulicy - nie trafia.

Polskie drobiarstwo nie obawia się UE – niepokoją nas jedynie krajowi realizatorzy WPR – powiedział na zakończenie prof. Wężyk.
powrót