top

Archiwum

Urzędnicy resortu rolnictwa nadal chcą uszczęśliwiać na siłę właścicieli stad reprodukcyjnych drobiu


Nawet publiczna kompromitacja przepisów nadzoru hodowlanego nad drobiem, nie powstrzymała ministerialnych specjalistów ds. hodowli przed głoszeniem fałszywych poglądów na ten temat. Resort rolnictwa nadal powołuje się na te przepisy, a nawet manipuluje terminologią zootechniczną, aby twierdzić, że: „oczywista jest obecność ferm utrzymujących stada reprodukcyjne drobiu w gronie podmiotów prowadzących hodowlę”.

Specjaliści ci uzasadniają, że „ten system zapewnia zarówno właściwą obsadę ferm utrzymujących stada reprodukcyjne drobiu pod względem genotypu, fenotypu i liczebności otrzymywanego drobiu hodowlanego jak i gwarantuje otrzymywanie piskląt towarowych (kurek nieśnych lub brojlerów) o oczekiwanych, wysokich cechach użytkowych.”

Jedynie niezorientowani w sprawie, mogliby na tej podstawie wyciągnąć błędne wnioski, że bez polskich przepisów hodowlanych, renomowani producenci materiału hodowlanego drobiu nie wiedzieliby co wyprodukowali, a pozbawieni ochrony państwa krajowi producenci jaj wylęgowych i piskląt narażeni byliby na ewentualne skutki zarówno tej niewiedzy, jak i swojej własnej ignorancji.

Konsekwentne działania Izby również mają na celu ochronę podmiotów branżowych, ale przed ubezwłasnowolnianiem ich działalności nieuzasadnionym administracyjnym nadzorem. Nie bez znaczenia jest sprawa kosztów ponoszonych przez właścicieli stad i budżet państwa z tytułu oceny wartości użytkowej drobiu, bowiem to właśnie opłaty i dotacje są decydujące w utrzymaniu systemu nadzoru.

Niżej publikujemy tekst wystąpienia Zarządu Izby z dnia 20 grudnia 2004 r. do Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Szanowny Panie Dyrektorze,

Jesteśmy zobowiązani za poważne potraktowanie przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi prowadzonej przez nas dyskusji dotyczącej nieprawidłowych przepisów nadzoru nad reprodukcją drobiu, czego dowodem było przyjęcie zaproszenia do udziału w niej oraz korespondencja z dnia 7 grudnia 2004 r. znak ŻW.sdp.PS-4100-126/04.

Treść tego pisma jednak bardzo nas rozczarowała, gdyż wynika z niej, że udział, wewspomnianej wyżej dyskusji, przedstawiciela Departamentu, którym Pan kieruje, w żaden sposób nie przyczynił się do zweryfikowania Państwa poglądów na temat przepisów hodowlanych w odniesieniu do drobiu i do wyjaśnienia merytorycznych błędów zawartych wtych przepisach.

Nasze starania mają na celu właśnie zweryfikowanie stanowiska resortu, że „zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami krajowymi iwspólnotowymi oraz ogólnie stosowaną terminologią zootechniczną oczywista jest obecność ferm utrzymujących stada reprodukcyjne drobiu w gronie podmiotów prowadzących hodowlę”.

Naszym zdaniem jest to pogląd sformułowany pod naciskiem określonego lobby, które chce mieć legislacyjną „podkładkę”, uprawniającą do wyłudzania pieniędzy od producentów jaj wylęgowych.

Jednoznaczne opinie czterech profesorów, specjalistów z dziedziny metod genetycznego doskonalenia zwierząt czyli par excellence hodowli, przedstawione podczas tej dyskusji, potwierdziły publicznie w obecności urzędników z resortu rolnictwa i KRD-IG, słuszność wiedzy właścicieli stad rodzicielskich drobiu, że hodowlę drobiu prowadzi się wyłącznie wstadach zarodowych drobiu, a ich działalność jest ograniczona tylko do produkcji jaj wylęgowych wg instrukcji ściśle określonej przez hodowcę (dostawcę stada rodzicielskiego).

W tej sytuacji, bez znaczenia dla zakończenia prowadzonego przez nas merytorycznego ilegislacyjnego sporu, jest cytowanie, znanych bardzo dobrze obu stronom przepisów ustawy idefinicji z „Leksykonu terminów z zakresu genetyki i hodowli zwierząt” czy też na angielskojęzyczne brzmienie przepisów unijnych, które zresztą odnoszą się do handlu jajami wylęgowymi, a nie hodowli. Jesteśmy bowiem przekonani, że autorzy kwestionowanych przez nas przepisów, niezależnie od używanych argumentów doskonale zdają sobie sprawę, że w tym sporze nie chodzi onazewnictwo, ale o brak merytorycznych podstaw do ustanawiania nadzoru hodowlanego nad drobiem. Dobrze wiedzą również, gdzie kończy się hodowla , a gdzie zaczynają się partykularne interesy „trzymających władzę”.

Zasady nadzoru hodowlanego na całym świecie ograniczone są bowiem do jednoznacznie zdefiniowanych czystych ras, które to pojęcie od co najmniej pół wieku nie egzystuje już wkomercyjnej hodowli drobiu.

Wyrażamy nadzieję, że omawiane przepisy i ich nieuprawniona fiskalna egzekucja, zostały już na tyle skompromitowane, by resort rolnictwa wystąpił do sejmu onowelizację ustawy.

Jest jedyny sposób naprawienia popełnionych błędów, na dodatek bardzo prosty pod względem legislacyjnym. Wystarczy wykreślić z tekstu ustawy o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich wyrazy: drób, pisklęta, wylęgi, zakład wylęgu drobiu, a z rozporządzeń wykonawczych do tej ustawy wszelkie zapisy dotyczące drobiu.

W związku z zbliżającym się Nowym 2005 Rokiem, życzymy Panu Dyrektorowi iWspółpracownikom powodzenia w tworzeniu prawa przyjaznego polskim hodowcom iproducentom drobiu i oby w tym Nowym Roku nie doszło do ujawnienia nowej afery pt. „Chickengate”.

Z poważaniem

Prezes Izby

Prof. dr hab. Stanisław Wężyk

powrót