top

Archiwum

Izba domaga się od Gazety Wyborczej sprostowania fałszywych informacji o jakości jaj spożywczych, przedstawionych w artykule "Jajeczko częściowo nieświeże"


Powołując się na przepisy art. 31 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe, Izba zwróciła się w dniu 16 września 2005 r. do Gazety Wyborczej z wnioskiem o zamieszczenie sprostowania nieprawdziwych informacji, zawartych w artykule zatytułowanym "Jajeczko częściowo nieświeże", autorstwa Pani Redaktor Krystyny Naszkowskiej, opublikowanym w dniu 5 września 2005 r. w dziale Gospodarka. Do tej pory sprostowanie jednak nie ukazało się.

Tekst sprostowania:

Autorka artykułu, opublikowanego w Gazecie Wyborczej w dniu 5 września 2005 r. pt. "Jajeczko częściowo nieświeże" – pani Redaktor Krystyna Naszkowska, skądinąd znakomita znawczyni problematyki rolno-spożywczej, pechowo posłużyła się w tym artykule opiniami ekspertów, którzy w swojej działalności naukowo-badawczej w ogóle nie zajmują się zagadnieniami jakości jaj spożywczych i unijnymi wymaganiami jakości handlowej, obowiązującymi obecnie na rynku tych produktów.

Nieprawdziwe informacje o tym, że "połowa jaj kupowanych w polskich sklepach nie nadaje się do spożycia", są wyimaginowanym obrazem rynku jaj, który powstał na skutek pochopnego obdarzenia zaufaniem rzekomych "naszych największych specjalistów od jaj".

Całkowicie bezpodstawne jest stwierdzenie: "taka norma to kpina", kwestionujące 28- dniowy okres minimalnej trwałości jaj. Nie istnieją bowiem żadne naukowe ani praktyczne dowody do podważenia tej normy. Okres ten stanowi jedno z podstawowych kryteriów normatywnych dla jaj klasy A, a odpowiednikiem oznaczenia tej klasy jest wymienione w tej normie określenie "jajo świeże".

Nie ma również żadnych podstaw, aby podważać wyniki wieloletnich badań nad optymalizacją wymagań jakości jaj spożywczych.

Również nieprawidłowe i nieścisłe jest podane w tym artykule wymaganie dotyczące temperatury przechowywania jaj (8 – 13 stopni). Powoływanie się na ten wycofany w 2002 r. z przepisów nieprawidłowy wymóg, jest dowodem "nieświeżej" wiedzy ekspertów cytowanych przez Gazetę Wyborczą.

Przedstawiona w artykule alarmująca sytuacja, że: "na 10 jaj kupowanych w sklepie jedno jest zepsute, a cztery już zaczynają się psuć, a pozostałe pięć nadaje się do spożycia, ale ze świeżością nie ma nic wspólnego", świadczy z kolei o tym, że eksperci nie posiadają także wiedzy o obowiązujących w Polsce od 1 maja 2004 r. regulacjach w obrocie jajami spożywczymi.

Producenci i zatwierdzone przez Inspekcję Weterynaryjną zakłady pakowania jaj, muszą stosować się do ściśle określonych w tych regulacjach terminów dostaw i odbiorów jaj oraz przeprowadzania klasyfikacji jaj. Terminy te zostały wyznaczone w celu zagwarantowania właściwej jakości jaj klasy A "jaj świeżych" oraz zdyscyplinowania sprawności obrotu, ponieważ zgodnie z przepisami tylko jaja takiej klasy mogą być oferowane konsumentowi. Klasyfikacja jakościowa jaj może odbywać się wyłącznie w zatwierdzonych urzędowo zakładach pakowania jaj. Odpowiednie wyposażenie tych zakładów musi zapewniać indywidualną ocenę każdego jaja, które trafia na rynek jako klasa A.

Przestrzeganie tych zasad nadzorują aż trzy inspekcje: Inspekcja Weterynaryjna, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i Inspekcja Handlowa.

Równie nieprawdziwe, jak pozostałe opinie zawarte w tym artykule, jest ostrzeżenie przed jajami "przesiąkniętymi zapachem gnijącego pomiotu kurzego".

Konsument powinien zostać rzetelnie poinformowany, że ostrzeżenie to dotyczy wyłącznie tzw. "jaj od baby", ponieważ jaja oferowane na krajowym rynku, oznaczone pochodzeniem i systemem utrzymania kur pochodzą głównie z systemów klatkowych, w których kontakt z pomiotem jest ograniczony.

Sprostowania wymaga również fałszywa opinia, że tylko na targu "u baby" możemy trafić na jaja naprawdę świeże. Nie radzimy także konsumentom sprawdzania prawdziwości tej opinii. Mamy nadzieję, że informacje na temat nieświeżych jaj opublikowane w Gazecie Wyborczej zostały odebrane przez czytelników jako absurdalne i niezgodne z rzeczywistą sytuacją na rynku i że nie spowodowały spadku zaufania konsumentów, a jedynie wywołały ich zdumienie. Pytani przez nas czytelnicy GW, zupełnie nie związani z sektorem produkcji jaj, sądzą, że artykuł powstał z inspiracji zagranicznej konkurencji i jest atakiem tej konkurencji na polskie jaja. Przeciętny czytelnik Gazety Wyborczej - konsument, który kupuje jaja prawidłowo oznakowane i sprawdza datę minimalnej trwałości jaja, nie może bowiem mieć przykrych doświadczeń związanych z zakupem nieświeżych jaj.

Prof. dr hab. Stanisław Wężyk

Prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz powrót