top

Aktualności

NIK ocenił urzędowy nadzór nad produkcją zwierzęcą.


We wstępie do raportu Najwyższej Izby Kontroli pt.  „Nadzór na funkcjonowaniem ferm zwierząt”  opublikowanego w styczniu 2015 r. napisano uzasadnienie:
„Kontrola podjęta z inicjatywy własnej NIK. Przemysłowa hodowla nie jest obojętna dla jakości i warunków życia ludzi mieszkających w bliskim sąsiedztwie ferm za sprawą uciążliwych odorów oraz zanieczyszczeń wód, w tym w wyniku przenawożenia gleb, prowadzących do zagrożeń chemicznych i mikrobiologicznych. Odzwierciedleniem występujących uciążliwości są protesty lokalnych społeczeństw oraz skargi kierowane do organów rządowych i parlamentarzystów.”

Kontrolą zleconą przez NIK  objęte zostały fermy drobiu powyżej  40 tys. sztuk stanowisk. Wielkość ta jest przyjętym  przez  UE  kryterium  intensywnej produkcji drobiu wymagającej uzyskania pozwoleń zintegrowanych.  Wymagania w tym  zakresie określa dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2010/75/WE dotycząca  zintegrowanego zapobiegania zanieczyszczeniom. 

NIK posłużył się tym kryterium do skontrolowania nie tylko zakresu nadzoru sprawowanego przez Inspekcję  Ochrony Środowiska, ale również do oceny  działalności kilku innych Inspekcji sprawujących urzędowy nadzór na fermami zwierząt : Inspekcji Weterynaryjnej, Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Budowlanej.   Ostateczna ocena funkcjonowania  urzędowego nadzoru  nad produkcją  zwierzęcą jest pozytywna, jednak  posłużyła  do wydania przez NIK krytycznych opinii o gospodarstwach prowadzących intensywną produkcję zwierzęcą.  NIK określił  tę produkcję  nazwą  „wielkoprzemysłowa”.  Nazewnictwo takie nie występuje w przepisach. Jest używane tendencyjnie  przez organizacje ekologiczne i służy emocjonalnemu podkreślaniu niechęci tych organizacji  oraz mieszkańców wsi, przeciwnych rozwojowi  intensywnej produkcji drobiarskiej.   

Najwyższa Izba Kontroli posłużyła się w raporcie, między innymi, ich ogólnikowymi, obiegowymi opiniami na temat  intensywnej produkcji zwierzęcej. 

„Wielkoprzemysłowe fermy zwierząt są często bardzo uciążliwe dla osób mieszkających w ich sąsiedztwie i środowiska naturalnego. Tymczasem nadzór nad fermami wielkoprzemysłowymi jest dziurawy, bo wyznaczone do kontroli instytucje nie współpracują ze sobą tak, jak powinny: mają rozbieżne dane i nie wymieniają się informacjami. Wykorzystują to niektórzy właściciele ferm i, w zgodzie z prawem, dzielą „na papierze” duże fermy na mniejsze. Podlegają dzięki temu mniej rygorystycznym przepisom, co sprawia, że ich fermy są bardzo uciążliwe dla sąsiadów i środowiska. W Polsce działają 864 wielkoprzemysłowe fermy zwierząt. Od roku 2010 r. ich liczba wzrosła o 112. Mają one ogromny wpływ na jakość i warunki życia ludzi mieszkających w ich sąsiedztwie, zwłaszcza najbliższym. Fermy wydzielają uciążliwe odory. Poza tym niewłaściwe magazynowanie, wylewanie i utylizowanie powstających w fermach ogromnych ilości nieczystości (np. gnojowicy, obornika) prowadzi do poważnych zagrożeń dla środowiska naturalnego i zdrowia człowieka (np. nadmierne nawożenie gleb odchodami zwierzęcymi zanieczyszcza wody gruntowe).

W senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi , podczas posiedzenia w dniu 7 stycznia 2015 r., odbyła się dyskusja nad raportem NIK. 
http://senat.atmitv.pl/SenatConsole/TransmissionArchiveItem.go?code=8KRRW1301

Raport  jest dyskusyjny, między innymi,  dla senatora Przemysława Błaszczyka, który doskonale zna konflikty mieszkańców z producentami.
 
Fragmenty jego wypowiedzi  (na podstawie retransmisji z posiedzenia senackiej Komisji RIRW):
„- Chciałbym się odnieść do całego tego raportu, z którego wynika, że takie opinie tworzą tak naprawdę zły klimat dla produkcji. I wiemy jakie mamy problemy,  jako hodowcy, bo też zajmuję się hodowlą drobiu. Z sąsiadami - z tym właśnie  związane są  uciążliwości tej  produkcji. Ochrona musi być i dla nowopowstających ferm i dla mieszkańców,  ale także dla tych ferm, które funkcjonują od dziesiątek lat i przez brak jakichś zapisów i warunków, które by ograniczały możliwość zabudowy wokół tych ferm. Osoby na początku kupowały działkę stawiały mieszkania i jak zaczynały funkcjonować,  to wszystko było w porządku,  a po jakimś czasie zaczęły mieć pretensje,  zaczęły napływać skargi na produkcję na uciążliwość. Kiedyś był wyznaczony taki pas ochronny - nie można było zabudowywać wokół takich ferm, teraz tego nie ma. Dlatego mówię, że te wszystkie uwarunkowania prawne powinny działać w dwie strony, żeby takich raportów i takich uwag nie było, bo potem i producenci będą mieli problemy.”

„ - Tam gdzie mamy wieś powinno funkcjonować rolnictwo, a tam gdzie mamy tereny mieszkalne, są problemy z funkcjonowaniem istniejących ferm, bo są sprzeciwy mieszkańców.”

Komentarz własny KIPDiP

 

 

powrót